Dotychczas, tworząc PLD Liveth używałem narzędzi linux-live. Genreralnie działały, jednak wymagały sporych nakładów pracy, trzeba było dla potrzeb PLD modyfikować kod źródłowy, który był duży i pogmatwany. Projekt linux-live jest przestarzały i upierdliwy w obsłudze, jednak największym problemem było to, że nie pozwalał na tworzenie 64-bitowych systemów liveCD.
To na długo zastopowało mój projet i nie pojawiały się żadne nowe wersje PLD Liveth. Po bezowocnych poszukiwaniach jakiegoś zamiennika, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i napisać coś rozsądnego, co będzie po prostu działać. Tak oto powstał projekt mklive, skrypt który tworzy elegancie obrazy ISO, z systemu zainstalowanego do katalogu. Projekt z założenia miał być lekki i nie przychodzić z nadmiarem rzeczy (np. busybox), jak to ma miejsce w linux-live.
Na razie skrypt nie generuje nic co by można było łatwo wrzucić na pendrive, wypluwa z siebie tylko obrazy ISO, jednak prędzej czy później będę chciał dodać taką funkcjonalnośc. Zatem kto jest chętny, wystarczy że zrobi:
$ svn export http://svn.pld-linux.org/svn/livecd/mklive
a następnie:
$ mklive/mklive /moj-katalog-z-pld /moje-nowe-iso.iso
Oczywiście, za pomocą nowych skryptów stworzyłem nowe wydanie PLD Liveth (na razie w wersji beta), które można pobrać tradycyjnie z FTP: 2010.07-beta
Zachęcam do testowania.
sobota, 7 sierpnia 2010
sobota, 3 lipca 2010
Zalecenia na upały
Z uwagi na upalną pogodę zalecam przestrzegania kilku podstawowych zasad:
* pić dużo płynów
* nosić nakrycie głowy
* nie wychodzić na dwór w najgorszy skwar
w przeciwnym razie grozi wam to co zespołowi Polskie Firmy. Dostałem od nich spam, który wyglądał w roundcube nastepująco:

W nomenklaturze Dr Housa, to był by zapewne czynnik środowiskowy: udar słoneczny. Albo toczeń.
Spamer lepiej wie, jakiej aplikacji powinniśmy używać do oglądanie jego reklamowej sraczki, poza tym wysyła radośnie pocztę na adres postmastera. Na pewno zadajecie sobie pytanie, jak musi wyglądać mail w HTML-u, że oglądania wersji tekstowej tak bardzo przeraża autora. Nie będę Was dłużej trzymał w niepewności, Panie i Panowie:

Litościwym milczeniem pominę łamanie podstawowych zasad polszczyzny.
* pić dużo płynów
* nosić nakrycie głowy
* nie wychodzić na dwór w najgorszy skwar
w przeciwnym razie grozi wam to co zespołowi Polskie Firmy. Dostałem od nich spam, który wyglądał w roundcube nastepująco:

W nomenklaturze Dr Housa, to był by zapewne czynnik środowiskowy: udar słoneczny. Albo toczeń.
Spamer lepiej wie, jakiej aplikacji powinniśmy używać do oglądanie jego reklamowej sraczki, poza tym wysyła radośnie pocztę na adres postmastera. Na pewno zadajecie sobie pytanie, jak musi wyglądać mail w HTML-u, że oglądania wersji tekstowej tak bardzo przeraża autora. Nie będę Was dłużej trzymał w niepewności, Panie i Panowie:

Litościwym milczeniem pominę łamanie podstawowych zasad polszczyzny.
piątek, 23 kwietnia 2010
Muzeum akcesoriów erotycznych
W ubiegły łikend byłem ze znajomymi w czeskiej Pradze w celach turystyczno-alkoholowych. W trakcie zwiedzania pięknego centrum miasta trafiliśmy przypadkiem do muzeum akcesoriów erotycznych. Uznaliśmy, że nie możemy pominąć takiej atrakcji turystycznej i bezzwłocznie zakupiliśmy bilety. Jako, że było nas spora grupa mogliśmy kupić "wycieczkowy" za 200KC, co wynosi ok. 30PLN.
Wystawa poukładana była chronologicznie, od najstarszych do najnowszych wynalazków. Wśród eksponatów były stroje (żeby nie powiedzieć ubrania), drobne akcesoria oraz spore i dosyć skomplikowane konstrukcje, pozwalające spełnić najskrytsze fantazje i dewiacje. Mimo, że nie jestem pruderyjny i co nieco w życiu widziałem, to jednak co tam zobaczyłem, chwilami wprawiało mnie co najmniej w zaskoczenie. Niekiedy, nie byliśmy w stanie określić zastosowania urządzenia i konieczne było przeczytanie opisu (były po czesku, angielsku i niemiecku).
O ile współczesne gadżety, mnie specjalnie nie zaskoczyły, o tyle najciekawsze były te zabytkowe z XIX wieku i starsze. Trzeba przyznać, że w tamtych czasach nie brakowało ani fantazji, ani potrzeb perwersyjnych doznań. Ówcześni rzemieślnicy musieli wykazywać pomysłowością, żeby ominąć problemy słabego rozwoju techniki i mechaniki. Sympatyczna pani z obsługi pozwalała robić zdjęcia dlatego postanowiłem opublikować kilka co ciekawszych eksponatów (wybaczcie jakość zdjęć, robione komórką):
Pas cnoty

Wibratory

"[...] a jak złapią cię za rękę, powiedz że to nie twoja ręką"

Esencja kobiety

"Słuchawka prysznicowa"

"Wpadną koleżanki i zrobimy sobie babski wieczór"

Mój faworyt: urządzenie do wygodnej obsługi interesu (wajcha po lewej), ze sztuczną ręką "miziającą" po plecach. To co wygląda jak oliwiarka (nad interesem) było oliwiarką. Maszyna jest dobrze przygotowana na długie zimowe wieczory.
Wystawa poukładana była chronologicznie, od najstarszych do najnowszych wynalazków. Wśród eksponatów były stroje (żeby nie powiedzieć ubrania), drobne akcesoria oraz spore i dosyć skomplikowane konstrukcje, pozwalające spełnić najskrytsze fantazje i dewiacje. Mimo, że nie jestem pruderyjny i co nieco w życiu widziałem, to jednak co tam zobaczyłem, chwilami wprawiało mnie co najmniej w zaskoczenie. Niekiedy, nie byliśmy w stanie określić zastosowania urządzenia i konieczne było przeczytanie opisu (były po czesku, angielsku i niemiecku).
O ile współczesne gadżety, mnie specjalnie nie zaskoczyły, o tyle najciekawsze były te zabytkowe z XIX wieku i starsze. Trzeba przyznać, że w tamtych czasach nie brakowało ani fantazji, ani potrzeb perwersyjnych doznań. Ówcześni rzemieślnicy musieli wykazywać pomysłowością, żeby ominąć problemy słabego rozwoju techniki i mechaniki. Sympatyczna pani z obsługi pozwalała robić zdjęcia dlatego postanowiłem opublikować kilka co ciekawszych eksponatów (wybaczcie jakość zdjęć, robione komórką):
Pas cnoty

Wibratory

"[...] a jak złapią cię za rękę, powiedz że to nie twoja ręką"

Esencja kobiety

"Słuchawka prysznicowa"

"Wpadną koleżanki i zrobimy sobie babski wieczór"

Mój faworyt: urządzenie do wygodnej obsługi interesu (wajcha po lewej), ze sztuczną ręką "miziającą" po plecach. To co wygląda jak oliwiarka (nad interesem) było oliwiarką. Maszyna jest dobrze przygotowana na długie zimowe wieczory.
sobota, 10 kwietnia 2010
Słownik rynku nieruchomości
Interesuję się od jakiegoś czasu rynkiem nieruchomości. Od lat mieszkam na wynajmie a od niedawna poważnie myślę o zakupie własnego mieszkania. Przeglądając ogłoszenia człowiek czesto trafia na te same określenia i hasła. Postanowiłem więc zrobić ich zestawienie wraz z wyjaśnieniem co dokładnie oznaczają.
* przytulne: ciasna klitka, gdzie nie staniesz to przytulasz się do którejś ze ścian.
* dobre na inwestycję: odrapana nora nie remontowana od dekady, meble późny Gierek. Studenci i tak wynajmą.
* wymaga odświeżenia: j.w.
* 20 minut do centrum: samochodem, nocą, kiedy nie ma korków
* dobre połączenie komunikacyjne: 15 minut z buta do autobusu, który jeździ w szczycie co 20 minut. Dojechanie do dowolnego punktu w mieście i tak wymaga przesiadki.
* nie w pełni rozkładowe: nie rozkładowe
* możliwość negocjacji ceny: zdjęcia zrobione komórką nie oddają zagrzybionych fug i pęknięć ścian.
* dobra lokalizacja: nic nie znaczy, to jest podane w każdym ogłoszeniu
* cicha okolica: zadupie
* blisko do parku/rzeki/stawu: spodziewaj się w lecie chmary komarów, pająków i masy innego robactwa.
* nabywca nie płaci prowizji: mamy Cię za ciężkiego idiotę.
* ustawna kawalerka: oksymoron
* przytulne: ciasna klitka, gdzie nie staniesz to przytulasz się do którejś ze ścian.
* dobre na inwestycję: odrapana nora nie remontowana od dekady, meble późny Gierek. Studenci i tak wynajmą.
* wymaga odświeżenia: j.w.
* 20 minut do centrum: samochodem, nocą, kiedy nie ma korków
* dobre połączenie komunikacyjne: 15 minut z buta do autobusu, który jeździ w szczycie co 20 minut. Dojechanie do dowolnego punktu w mieście i tak wymaga przesiadki.
* nie w pełni rozkładowe: nie rozkładowe
* możliwość negocjacji ceny: zdjęcia zrobione komórką nie oddają zagrzybionych fug i pęknięć ścian.
* dobra lokalizacja: nic nie znaczy, to jest podane w każdym ogłoszeniu
* cicha okolica: zadupie
* blisko do parku/rzeki/stawu: spodziewaj się w lecie chmary komarów, pająków i masy innego robactwa.
* nabywca nie płaci prowizji: mamy Cię za ciężkiego idiotę.
* ustawna kawalerka: oksymoron
czwartek, 1 kwietnia 2010
PLD przechodzi na pakiety DEB
Niezwykła nowina: PLD-Linux rezygnuje z pakietów RPM na rzecz pakietów DEB. W końcu dystrybucja dojrzała do tego by wybrać rozwiązanie wygodniejsze i bardziej intuicyjne dla szarego użytkownika. Poldek wylatuje z dystrybucji na dobre, jego miejsce zajmie apt-get.
poniedziałek, 8 marca 2010
równouprawnienie kobiet
W Dzień Kobiet każdego roku powraca ożywiona dyskusja o pozycji kobiety w społeczeństwie i równouprawnieniu (a konkretnie jego braku). Moje drogie Panie, z okazji waszego święta pragnę, zakomunikować Wam, że aktualny stan utrzymuje się tylko dlatego że poza gadaniem nie robicie nic by sobie pomóc.
Zacznijmy od początku, wielkim krokiem do równouprawnienia była Pierwsza Wojna Światowa. W społeczeństwach o silnie uszczuplonych zasobach mężczyzn kobiety po prostu musiały zacząć wykonywać męskie zawody. Od tamtego czasu równouprawnienie rosło, jednak nie uzyskało satysfkacjonującego poziomu.
Jest jednak sposób by temu zaradzić. Zacznijmy od tego, że kobiety stanowią 52% procent społeczeństwa, zatem w krajach demokratycznych sa w stanie w wyborach wybrać na każde stanowisko Państwowe kobiety lub mężczyzn przychylnych kobietom. Tak wybrani politycy będą mogli przeforsować każde prawo, ze zmianą konstytucji włącznie. Kobiety mogły by prawnie zdyskryminować mężczyzn i wprowadzić najdziwaczniejsze ustawy jakie przyszły by im do głowy.
Zatem moje drogie, nie na Manifę, ale do urn!
Zacznijmy od początku, wielkim krokiem do równouprawnienia była Pierwsza Wojna Światowa. W społeczeństwach o silnie uszczuplonych zasobach mężczyzn kobiety po prostu musiały zacząć wykonywać męskie zawody. Od tamtego czasu równouprawnienie rosło, jednak nie uzyskało satysfkacjonującego poziomu.
Jest jednak sposób by temu zaradzić. Zacznijmy od tego, że kobiety stanowią 52% procent społeczeństwa, zatem w krajach demokratycznych sa w stanie w wyborach wybrać na każde stanowisko Państwowe kobiety lub mężczyzn przychylnych kobietom. Tak wybrani politycy będą mogli przeforsować każde prawo, ze zmianą konstytucji włącznie. Kobiety mogły by prawnie zdyskryminować mężczyzn i wprowadzić najdziwaczniejsze ustawy jakie przyszły by im do głowy.
Zatem moje drogie, nie na Manifę, ale do urn!
czwartek, 21 stycznia 2010
masala ćaj dla leniwych
Oryginalny przepis na napój Masala Ćaj, pozwala uwarzyć smaczny napój, jest jednak złożony, stosunkowo czasochłony i do mycia mamy uświniony garnek i sitko. Tu jednak z pomoca przyszło mi lenistwo (które razem ze strachem są najsilniejszymi bodźcami wynalazczości) i tak oto powstał Masala Ćaj dla leniuchów:
1. parzymy mocną herbatę
2. dodajemy 'Przyprawę do grzanego piwa i wina"
3. dolewamy trochę mleka
4. dosypujemy nieco cukru do smaku (uwaga przyprawa do grzańca ma sporo cukru)
Wychodzi nam zatem bawarka o korzennym aromacie, mimo to sympatyczna odmiana.
1. parzymy mocną herbatę
2. dodajemy 'Przyprawę do grzanego piwa i wina"
3. dolewamy trochę mleka
4. dosypujemy nieco cukru do smaku (uwaga przyprawa do grzańca ma sporo cukru)
Wychodzi nam zatem bawarka o korzennym aromacie, mimo to sympatyczna odmiana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)