Ludzie dzielą się na dwie zasadnicze kategorie: na tych, którzy nie założą dresu, jeśli nie uprawiają sportu i na tych troskliwych: "jakiś problem kurwa?". Nawet dziecko wie kim są "Dresy" i myślę, że wbrew wszelkim przesłankom, Oni też mają taką świadomość. Zastanawiałem się nie raz, skąd u Nich taki brak samokrytyki, bo jak wygląda dresik (nawet nowy, błyszczący), każdy widzi. Raczej nie chodzi o pieniądze, bo podrabiane dżinsy, nie będą specjalnie droższe od podrabianych dresów.
O tym, dlaczego dresy są tak popularne u nie-frajerów, dowiedziałem się ze trzy lata temu, w całkiem przypadkowy sposób. Mój serdeczny przyjaciel załatwił wejściówki, dla naszej paczki, na imprezę Kicz Party we wrocławskim klubie Alibi. To miała być zamknięta impreza, przeznaczona dla światka barmańskiego z tanimi alkoholami, na którą ludzie mieli przyjść poprzebierani tak kiczowato, jak tylko możliwe. Przed wyjściem zaczęły się przebieranki, mój kolega założył stalowe spodnie w kancik i sweterek w kratę, modny najdalej w latach siedemdziesiątych. Ja pożyczyłem od jego ojca dresik kreszowy model 89', a do tego bejzbolówka. Reszta brygady też była niezła, tombak na szyjach, woda kolońska Brutal, dziewczyny wygrzebały ze staroci jakieś kuriozalne kiecki i wrzuciły fest makijaż.
Oświeciło mnie jak tylko wysiedliśmy z samochodów, najpierw podeszliśmy do budki z zapiekankami, żeby się nieco posilić. Postanowiłem nieco wczuć się w rolę i zacząłem trenować tradycyjny chód dresa: pewny siebie, nieco przygarbiony, czapka na oczy, łokcie szerzej niż tego wymaga wygoda. Mijaliśmy sporo osób, ale ani razu, nie musiałem nikomu ustępować miejsca na chodniku, nikt nie utrzymał kontaktu wzrokowego dłużej niż sekundę, ani chłopaki, ani dziewczyny. Jako, że okolice Alibi to mekka studencka, to wieczorem najczęściej kręcą się młodzi ludzie. Wygląd reszty mojej wesołej brygady nie łagodził sprawy, za każdym razem wzrok na bok. Byłem niewidoczny! Pod budką z szybkim żarciem, ktoś kolejki o coś mnie spytał, ale wzrok miał tak przepraszający za zawracanie dupy, że aż mi się głupio zrobiło. Podobnie było później w knajpie, może za dobrze grałem?
Generalnie wcale nie byłem zachwycony reakcją ludzi, bo to oznaczało, że z daleka widać, że jestem dresem i nie miałem pojęcia co będzie, jak spotkam prawdziwych. Jakoś nie wyobrażałem sobie, że potraktują mnie jak brata-w-trzech-paskach, a było się czego obawiać. Tamtego dnia odbywał się we Wrocku jakieś mecz piłkarski i przez miasto jechały autobusy pełne rozśpiewanych kibiców. Z tym "śpiewaniem" to mnie nieco poniosło, użyłem go z braku lepszego, równie litościwego eufemizmu. Obawiałem się, że mogę się spotkać z nimi oko w oko i z jakiegoś powodu mogli by uznać, że jestem kibicem przeciwnej drużyny. Miałem równe 50% szans na przeżycie i wcale nie pomagał fakt że nie miałem pojęcia kto z kim grał.
Krótko: dres wzbudza strach i nieufność. Im może się wydawać, że to respekt, ale się mylą. Respekt można czuć do kogoś, kto jest przewidywalny, jak ktoś jest niestabilny niczym nitrogliceryna w Ikarusie, to można czuć jedynie strach. Strach taki, jaki się czuje widząc uciekiniera z domu wariatów* z nożem w zębach.
* Mam nadzieję, że moje komiksowe porównanie nikogo nie obrazi.
środa, 9 września 2009
sobota, 15 sierpnia 2009
Logi na linksowym desktopie
Tradycyjny model zarządzania logami w uniksie to połączenie trzech aplikacji:
- syslog
- logrotate
- cron
Powyższe trio dobrze się sprawdza na maszynach produkcyjnych, działających 24/7. Logrotate dostarcza cronowi zadanie do katalogu daily, które wykonywane jest codziennie, tuż po północy. Problem zaczyna się na desktopie, gdy komputer jest wyłączany przed wykonaniem zadań w daily. Logi puchną, przechowując bardzo stare i często zbędne informacje. Można kombinować z anacronem, ja jednak postanowiłem sprawdzić co do zaoferowania ma tu syslog-ng, gdyż w PLD jest to domyślny demon logów.
Założyłem, że nie potrzebuję trzymać dzienników dłużej niż tydzień, oraz nie będę potrzebował ich kompresować. W pliku /etc/syslog-ng/syslog-ng.conf odszukujemy definicje plików (file) w destination np.:
Dodajemy do nazwy pliku makro $WEEKDAY, doklejające trzyliterowy przyrostek, odpowiadający aktualnemu dniu tygodnia. Ponadto dodajemy opcję overwrite_if_older(86400), gwarantującą że demon nie nadpisze danego pliku wcześniej niż za 24 godziny (86400 sekund):
na koniec restartujemy demona. To rozwiąże problem tylko z aplikacjami korzystającymi z sysloga, dlatego musimy przekonfigurować każdą aplikację z osobna. Przykładowo sudo w PLD pisze zarówno do sysloga, jak i do własnego pliku, załatwiamy to jedną linijką w pliku /etc/sudoers:
Nie musimy się za to przejmować logami pliku /var/log/dmesg*, czy programów X.org, GDM, gdyż same troszczą się o swoje dzienniki.
- syslog
- logrotate
- cron
Powyższe trio dobrze się sprawdza na maszynach produkcyjnych, działających 24/7. Logrotate dostarcza cronowi zadanie do katalogu daily, które wykonywane jest codziennie, tuż po północy. Problem zaczyna się na desktopie, gdy komputer jest wyłączany przed wykonaniem zadań w daily. Logi puchną, przechowując bardzo stare i często zbędne informacje. Można kombinować z anacronem, ja jednak postanowiłem sprawdzić co do zaoferowania ma tu syslog-ng, gdyż w PLD jest to domyślny demon logów.
Założyłem, że nie potrzebuję trzymać dzienników dłużej niż tydzień, oraz nie będę potrzebował ich kompresować. W pliku /etc/syslog-ng/syslog-ng.conf odszukujemy definicje plików (file) w destination np.:
destination d_messages { file("/var/log/messages"); };Dodajemy do nazwy pliku makro $WEEKDAY, doklejające trzyliterowy przyrostek, odpowiadający aktualnemu dniu tygodnia. Ponadto dodajemy opcję overwrite_if_older(86400), gwarantującą że demon nie nadpisze danego pliku wcześniej niż za 24 godziny (86400 sekund):
destination d_messages { file("/var/log/messages.$WEEKDAY" overwrite_if_older(86400)); };na koniec restartujemy demona. To rozwiąże problem tylko z aplikacjami korzystającymi z sysloga, dlatego musimy przekonfigurować każdą aplikację z osobna. Przykładowo sudo w PLD pisze zarówno do sysloga, jak i do własnego pliku, załatwiamy to jedną linijką w pliku /etc/sudoers:
Defaults !logfileNie musimy się za to przejmować logami pliku /var/log/dmesg*, czy programów X.org, GDM, gdyż same troszczą się o swoje dzienniki.
sobota, 18 lipca 2009
cnetworkmanager w PLD
Na desktopach, od których wymagałem większej pewności działania, np. tym w pracy, do łączenia się z WiFi używałem tradycyjnej metody za pomocą rc-skryptów. Nie chciałbym odciąć się od sieci w razie, jak nie będzę mógł podnieść X-ów po aktualizacji. Na szczęście niedawno w PLD pojawił się cnetworkmanager - konsolowy klient NetworkManagera.
Migracja
Instalujemy NetworkManagera z pluginem (dla GNOME):
pakiet cnetworkmanager jest dostępny w gałęzi testowej (th-test):
Wyłączamy obsługę interejsu wlan, przez ustawienie ONBOOT=no w pliku /etc/sysconfig/interfaces/ifcfg-wlan0 i restartujemy sieć:
uruchamiamy NetworkManagera:
Logujemy się na nowo do GNOME. Teraz w razie problemów mamy pod ręką tekstowego klienta, który jest o niebo łatwiejszy w obsłudze, niż dzierganie w rc-skryptach i wpa_supplicancie.
Obsługa
Obsługa klienta tekstowego jest bardzo prosta, listę sieci wyświetlimy za pomocą:
połączenie z siecią:
Jako wisienkę na torcie dodam, że jako klient NetworkManagera nie wymaga praw roota.
Migracja
Instalujemy NetworkManagera z pluginem (dla GNOME):
$ poldek -i NetworkManager NetworkManager-appletpakiet cnetworkmanager jest dostępny w gałęzi testowej (th-test):
$ poldek -n th-test -i cnetworkmanagerWyłączamy obsługę interejsu wlan, przez ustawienie ONBOOT=no w pliku /etc/sysconfig/interfaces/ifcfg-wlan0 i restartujemy sieć:
# service network restarturuchamiamy NetworkManagera:
# service NetworkManager startLogujemy się na nowo do GNOME. Teraz w razie problemów mamy pod ręką tekstowego klienta, który jest o niebo łatwiejszy w obsłudze, niż dzierganie w rc-skryptach i wpa_supplicancie.
Obsługa
Obsługa klienta tekstowego jest bardzo prosta, listę sieci wyświetlimy za pomocą:
$ cnetworkmanager -n
cnetworkmanager 0.8.4 - Command Line Interface for NetworkManager
Wifi Networks:
51: cycki (52Mb WPA)
37: HotSpot (21Mb)połączenie z siecią:
cnetworkmanager -C cycki --wpa-pass=blablaJako wisienkę na torcie dodam, że jako klient NetworkManagera nie wymaga praw roota.
sobota, 4 lipca 2009
Niech żyją ignoranci
Zawsze byłem zwolennikiem poważnego traktowania zagadnień bezpieczeństwa. Jeśli tylko nadarzała się okazja starałem się dawać wskazówki rodzinie i znajomym, by lepiej chronili swoje zasoby. Za ignorantów uważałem tych którzy choć trochę dbali o bezpieczeństwo, w końcu Internet jest wypchany artykułami dotyczącymi bezpieczeństwa, skierowanych zarówno dla profesjonalistów jak i dla laików.
Zmieniłem zdanie wczoraj, otóż mój ISP w miejscu zamieszkania zaprzestał świadczyć swoje usługi, co zaowocowało brakiem zarówno sieci jaki i kablówki - toż to dramat w piątkowy wieczór, zwłaszcza jeśli właśnie zaczyna się mój urlop. Tu z pomocą przyszli mi sąsiedzi, szybki rzut okiem na listę dostępnych sieci w NetworkManagerze i znalazły się trzy niezabezpieczone sieci. Szczęście się do mnie uśmiechnęło i jedna z nich zadziałała. Wydajność nie zachwycała, jednak filmiki z youtube działały względnie dobrze.
Wasze zdrowie ignoranci!
Zmieniłem zdanie wczoraj, otóż mój ISP w miejscu zamieszkania zaprzestał świadczyć swoje usługi, co zaowocowało brakiem zarówno sieci jaki i kablówki - toż to dramat w piątkowy wieczór, zwłaszcza jeśli właśnie zaczyna się mój urlop. Tu z pomocą przyszli mi sąsiedzi, szybki rzut okiem na listę dostępnych sieci w NetworkManagerze i znalazły się trzy niezabezpieczone sieci. Szczęście się do mnie uśmiechnęło i jedna z nich zadziałała. Wydajność nie zachwycała, jednak filmiki z youtube działały względnie dobrze.
Wasze zdrowie ignoranci!
środa, 24 czerwca 2009
Tam gdzie Babilon upadł
Hej Antyglobalisto! Hej wrogu Babilonu!
Nie macie już dosyć walki, w której miast Babilon upaść, zdaje się być jeszcze silniejszy? Politycy jeszcze mocniej ryjami chwycili koryto? Nie pojawiają się bankierzy, którzy odczuli by choć trochę kryzys?
Mam dla Was świetną nowinę! Nie musicie już walczyć z Babilonem, by przestać żyć w jego cieniu. Jest takie miejsce gdzie upadł, a jego zgliszcza już dawno wystygły. Jest miejsce na ziemi gdzie nie ma władzy centralnej, sądów, ani nawet regularnej policji (sic!). Nie ma korporacji, a w Bank Światowy dawno zapomniał o istnieniu tego kraju. Nie płaci się podatków, składek zdrowotnych, akcyz, sam decydujesz co robisz z własnymi pieniędzmi. Nikt nie zainteresuje się też Waszym poletkiem zioła. To ciepły kraj, ze słońcem przez wiele dni w roku, długą granicą morską i bogactwem natury. Kominy fabryk nie będą wam zasłaniać malowniczych widoków, a za zarobione w Babilonie pieniądze, możesz kupić kawałek ziemi i żyć całkiem wygodnie.
Czego więcej Wam potrzeba? Potrzeba Wam jedynie niezawodnej broni samopowtarzalnej. Ten kraj to Somalia, zatem najlepszym wyborem będzie słynny AK-47, nie będzie problemów z amunicją a i brak zakładu rusznikarskiego nie sprawi kłopotu. Pewnym problemem mogą być zatargi lokalnych watażków, jeśli jednak nie staniecie na linii ognia, to krzywda Ci się raczej nie stanie. Poza tym nie obiecywałem, że dożyjecie sędziwej starości.
Podoba Wam się? Oddajcie zatem worek ciężkich nakrętek do skupu metali nieszlachetnych, spalcie koszulki z wizerunkiem El Comandante i w drogę!
Nie macie już dosyć walki, w której miast Babilon upaść, zdaje się być jeszcze silniejszy? Politycy jeszcze mocniej ryjami chwycili koryto? Nie pojawiają się bankierzy, którzy odczuli by choć trochę kryzys?
Mam dla Was świetną nowinę! Nie musicie już walczyć z Babilonem, by przestać żyć w jego cieniu. Jest takie miejsce gdzie upadł, a jego zgliszcza już dawno wystygły. Jest miejsce na ziemi gdzie nie ma władzy centralnej, sądów, ani nawet regularnej policji (sic!). Nie ma korporacji, a w Bank Światowy dawno zapomniał o istnieniu tego kraju. Nie płaci się podatków, składek zdrowotnych, akcyz, sam decydujesz co robisz z własnymi pieniędzmi. Nikt nie zainteresuje się też Waszym poletkiem zioła. To ciepły kraj, ze słońcem przez wiele dni w roku, długą granicą morską i bogactwem natury. Kominy fabryk nie będą wam zasłaniać malowniczych widoków, a za zarobione w Babilonie pieniądze, możesz kupić kawałek ziemi i żyć całkiem wygodnie.
Czego więcej Wam potrzeba? Potrzeba Wam jedynie niezawodnej broni samopowtarzalnej. Ten kraj to Somalia, zatem najlepszym wyborem będzie słynny AK-47, nie będzie problemów z amunicją a i brak zakładu rusznikarskiego nie sprawi kłopotu. Pewnym problemem mogą być zatargi lokalnych watażków, jeśli jednak nie staniecie na linii ognia, to krzywda Ci się raczej nie stanie. Poza tym nie obiecywałem, że dożyjecie sędziwej starości.
Podoba Wam się? Oddajcie zatem worek ciężkich nakrętek do skupu metali nieszlachetnych, spalcie koszulki z wizerunkiem El Comandante i w drogę!
czwartek, 7 maja 2009
Nowe portale społecznościowe
Myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy w portalach społecznościowych, jednak byłem w błędzie. Dziś natknąłem się na dwa nowe serwisy o zbliżonym targecie: www.zwidzenia.pl i www.poznajpasazera.pl.
Teraz już tylko czekam na serwis NaszChwiej.pl skierowany do żuli. Wyobraźcie sobie sobie możliwość wysyłania "w prezencie" taniego winka, zapisać się do grupy Dworzec Główny czy stworzyć porównywarkę cen skupu metali nieszlachetnych.
Teraz już tylko czekam na serwis NaszChwiej.pl skierowany do żuli. Wyobraźcie sobie sobie możliwość wysyłania "w prezencie" taniego winka, zapisać się do grupy Dworzec Główny czy stworzyć porównywarkę cen skupu metali nieszlachetnych.
sobota, 25 kwietnia 2009
Bulwarowy jak MSN
Nie wiem, kto odpowiada za treści publikowane w serwisie http://msn.com, ale gdyby zależało to ode mnie, to ten ktoś stracił by pracę na miejscu. Dziwię się, że Microsoft toleruje przekształcenie serwisu, który jest niejako wizytówką firmy, w bulwarowy serwis plotkarski na poziomie o2.pl czy efakt.pl.
Pozwolę sobie zacytować kilka tytułów:
- "Górniak potwierdza: mieszkamy z mężem osobno"
- "Galeria gwiazd"
- "Natalia Kukulska ma nową fryzurę! Ładna?"
Na prawdę robi się słabo, to obraza własnych klientów, a przynajmniej tych którzy nie potrzebują poruszać ustami przy czytaniu (TP). O ile na takiego dupelka, czy innego plotka wchodzi się z własnej woli, o tyle stronę MSN-u widzi każdy, kto nie zmienił strony startowej w IE. Dotyczy to każdego użytkownika Windowsa, a jest ich sporo na świecie.
Zgaduję, że każda strona producenta kostiumów dla klaunów, którą znajdę będzie wyglądać poważniej.
Pozwolę sobie zacytować kilka tytułów:
- "Górniak potwierdza: mieszkamy z mężem osobno"
- "Galeria gwiazd"
- "Natalia Kukulska ma nową fryzurę! Ładna?"
Na prawdę robi się słabo, to obraza własnych klientów, a przynajmniej tych którzy nie potrzebują poruszać ustami przy czytaniu (TP). O ile na takiego dupelka, czy innego plotka wchodzi się z własnej woli, o tyle stronę MSN-u widzi każdy, kto nie zmienił strony startowej w IE. Dotyczy to każdego użytkownika Windowsa, a jest ich sporo na świecie.
Zgaduję, że każda strona producenta kostiumów dla klaunów, którą znajdę będzie wyglądać poważniej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)